Mówiło się o nim "przerośnięty kiosk", "supersam", "delikatesy u Józka" czy najpopularniej - "barak". To, co straszyło (choć czy zawsze?) pasażerów od ponad trzydziestu lat, zostało w sobotę (28.03) definitywnie zamknięte. Był krótki happening, była ostatnia odprawa, ostatni pasażer, były być może łzy, pewnie była też (o ile nie przede wszystkim) radość. Ostatni lot odbył się w barwach linii Wizz Air w kierunku Bergamo pod Mediolanem. Wielki napis ETIUDA na baraku nie wisi od wczoraj samotnie - tuż obok pojawiły się wielkie litery sklecone w słowo - ZAMKNIĘTE. Etiuda zagrała swój ostatni akord...

Sala "widowiskowa" od zawsze pełna...
Wszyscy się z Terminalu Etiuda nabijali, mało kto darzył ten twór sympatią. Czekaliśmy na jego likwidację czy, swego czasu obiecaną, rozbudowę. Jednak czy Etiudzie nie należy się wdzięczność? Czy mamy prawo wykreślić ją skutecznie ze swoich wspomnień? Bynajmniej.
Niemalże każdy, kto kocha latanie, kto jest maniakiem tej materii, wie, że Etiuda to swoisty zalążek taniego latania w Polsce. Każdy wylot z Warszawy low-costem to pewnego rodzaju przygoda. Walka o przetrwanie, apogeum emocji, najczęściej złości - każdy pobyt tutaj to temat na osobną opowieść. Taka była Etiuda... Nasza. Jedyna. Z charakterem.
"Czarownica" - bo tak też o niej mówiono - już nigdy nie odprawi żadnego pasażera - to pewne. Za rok, najprawdopodobniej, blaszak zostanie zrównany z ziemią. Do tego czasu będzie magazynem dla budowlańców pracujących przy budowie ostatniej części nowego terminalu. Dotychczas operujący z "tymczasowego terminalu zastępczego" (jakim miała być Etiuda) przewoźnicy przenieśli się do Terminalu 1. Otrzymamy większy komfort w oczekiwaniu na samolot, piękny widok na płytę lotniska, no i - niestety - wyższe opłaty lotniskowe. Straciliśmy indywidualizm.
Głównym powodem likwidacji zastępczego terminalu był (rzekomo) komfort podróżnych - wszystko na skutek licznych skarg pasażerów. Co najmniej kilka lat za późno - jeśli mam się czepiać.

Okno na świat
Dzisiejsze pokolenie miłośników latania nie pamięta, że Etiuda ma ponad 30 lat historii - o czym wspomniałem na samym początku. Sam kilka lat temu myślałem, że jest to nowo wybudowany "cud inżynierii" - przed moim pierwszym międzynarodowym lotem odprawiłem się właśnie tutaj. W walentynki, lecąc do... Paryża. Czysty przypadek, jeśli chodzi o zbieg terminu i miasta. Ironia losu?
Ponad trzydzieści lat temu, jak dla mnie przed trzema laty, blaszany terminal, o jakim tutaj mowa, był lotniczym oknem na świat. Wówczas nie liczyły się warunki, niedogodności, złość. Liczyło się to, że można polecieć. Już w 1976 roku został odprawiony pierwszy pasażer - a z czasem było ich tylu, że po trzech latach, zakupioną w Finlandii konstrukcję, trzeba było rozbudować. Od 1979 roku terminal stał się główną halą przylotów warszawskiego Okęcia i - jako taka - służyła pasażerom aż do 1992 roku. Stwierdzono wówczas (niemalże 20 lat temu!), że hala nie spełnia podstawowych standardów portu lotniczego. Przed pięciu laty, gdy Warszawę "zaatakowały" tanie linie, zaczęła spełniać wszelkie standardy (sic!).

Żegnaj!
http://www.pasazer.com/a_edit.php?lp=3638
Likwidacja Terminalu Etiuda zbiegła się z definitywnym końcem linii Centralwings. Czy należy się doszukiwać jakiegoś związku między tymi wydarzeniami? Chyba nie - przecież nasz rodzimy przewoźnik szerokim łukiem omijał Etiudę. Jednak wydarzenia te odbiły się szerokim echem w ogólnopolskich mediach. Redaktor Płuska, kończąc reportaż wyemitowany w głównym wydaniu sobotnich FAKTÓW telewizji TVN, powiedział: – Terminal Etiuda oraz polskie tanie linie lotnicze Centralwings odeszły do historii. Pasażerowie muszą sobie teraz odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie: czy jest czego żałować?
Ja szampana nie otwierałem. Nieco ironiczny i szyderczy charakter wczorajszej "imprezy pożegnalnej" wzbudzał we mnie mieszane uczucia. O Etiudzie będę myślał z sentymentem i będę - myśląc o niej - mimo wszystko się uśmiechał. Jednak fakt faktem, że uwielbiam warszawskie lotnisko za T1 i T2 - gdzie lubię przebywać w oczekiwaniu na lot. Ale przy najbliższej okazji, gdy będę na Okęciu, przespaceruję się ten kawałek, aby pożegnać Etiudę osobiście.
Łukasz Szudrowicz
|
|
| Nie ma możliwości komentowania artykułów starszych niż 31 dni! |
4tech 2009-04-02 12:10:40 | zawsze mozna stac przed Palacem Kultury w Warszawie i go nie widzieć, a co dopiero stanowiska odpraw... |
driver800 2009-04-02 12:01:42 | Punktu odprawy szukałaś?
Po wejściu do terminala niczego innego przed nami nie ma, jak same punkty odprawy... |
bagi 2009-04-02 10:04:58 | to moze ty okluray potrzebujesz:) pzdr |
gosc_jola 2009-04-02 | Terminal T... hahaha! smiech na sali. Moze i on jest ladny, ale oznakowanie gdzie sie co znajduje, KOSZMAR! Kto to wymyslil? Latam sporo, po calej Europie, ale czegos takiego nie widzialam. Punktu odprawy szukalam dobrych kilkanascie min. Z mila checia bede omijac to lotnisko! |
marqoos_pl 2009-03-30 20:52:47 | bye, bye, my love, goodbye.... and never again!!! |
disorder 2009-03-30 15:53:42 | Ja miałem sentyment do tego terminala. Z niego odbyłem swój pierwszy lot Air Polonią, potem z niego często latałem easyJetem - był dla mnie mały, przytulny, przyjazny. Wolałem z niego latać, niż z T1, czy T2. Powaga. |
marlenawitek 2009-03-30 | Je też nie wiem;), bo uciekłam!. Da się połączyć sentyment i technologię przyjazną ludziom. Będę dzisiaj o tym myślała cały dzień zapewne. Miłej pracy. |
mrader 2009-03-30 12:55:40 | hm...jak przypomnę sobie ten ścisk,ilość potu generowanego przez oczekujących tam na odprawę pasażerów to naprawdę zapominam o sentymentach.zresztą nie jestem fetyszystą...;) |
marian 2009-03-30 12:32:54 | qrcze, a ja nie nie wiem jak to jest - odlecieć z etiudy :) ech szkoda. szkoda, że nie doświadczyłem tego... |
marlenawitek 2009-03-30 | Ja doskonale rozumiem sentymenty S., sama mam takie tęsknoty za latami 80, wczasami z babcią w Międzyzdrojach, PRL za pazuchą, droga coca-cola jak nie wiem co. Do dzisiaj pocztówki z iglastymi drzewami, Bułgaria itp. Ale realia choć Nam się nie podobają są inne.
Wychodzi ten nasz Narodowy bohater romantyczny, nie tak?
A teraz patrząc realistycznie, to właśnie przez to są ciągłe konflikty, polityczno, gospodarczo administracyjne. Właśnie przez to następuje brak dedycji nie mówiąc już o "odważnych" decyzjach. Ja nie lubię jak państwo się wciąż grzebie w przeszłości, od przeszłości są albumy z pamiątkami - taka to prawidłowość. Zresztą dziwi mnie postawa jakby sprzeczna wielu Polaków, bo przecież lubią nowoczesne City za granicami, chcą udogodnień. No Nasze zabytki "barakowe" nie są tak piękne jak secesja Francuska (hahaha), i jest ta walka dodatkowo skomplikowana. Sentyment tak, ale brzydki zabytek?. Temat rzeka.
Jeśli chodzi o Etiudę, to nie zapomnę szoku jakiego doznałam, gdy 4 lata temu stanęłam na Okęciu i moim oczom ukazał się straszny blaszak, ku któremu "musiałam" się kierować. Nie wierzyłam własnym oczom. Wtedy uważałam to za nieporozumienie. Co! Jak! Gdzie!??? Chahhaha, to też sentymencik!
Ale jem ciasto na śniadanie i tak fajnie sentymentalnie mi się zrobiło. A zaraz realia gospodarcze, life is brutal! |
|
Felietony: Szuderczym okiem
|
|