W miejsce likwidowanych połączeń od razu pojawiają się nowe. Od wiosny linie lotnicze – głównie tanie – uruchomiły już 43 trasy. Zrezygnowały z obsługi 29.
Na polskim niebie, wraz z sezonem letnim, pojawiło się też pięciu nowych przewoźników. Hiszpańska linia Air Nostrum zaczęła obsługiwać trasę z Krakowa do Madrytu, pod marką British Airways z Gdańska do Billund zaczął latać Sun-Air of Scandinavia. Astraeus oraz Hello AG rozpoczęły obsługę połączeń z Warszawy do Keflawiku w Islandii.
– Ukraiński przewoźnik Dniproavia planuje też od sezonu zimowego regularnie kursować między Warszawą a Dniepropietrowskiem – dodaje Karina Lisowska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Z latania do Polski zrezygnowała tylko Air Italy, która woziła pasażerów z Warszawy do Werony.
Tani przewoźnicy uruchomili w sumie 36 nowych tras. Najwięcej, bo aż dziesięć (z siedmiu polskich miast) – irlandzka tania linia Ryanair. Przewoźnik jednak zawiesił połączenia z Krakowa i z Rzeszowa na okres od 4 listopada do 19 grudnia. Uzasadniał to zbyt wysokimi opłatami pobieranymi przez polskie lotniska. Trwale zrezygnował z latania z Łodzi do Shannon.
Drugi na liście najaktywniejszych jest węgierski Wizzair. Latem rozpoczął obsługę dziewięciu nowych tras z pięciu polskich portów lotniczych; zrezygnował z trzech. Z trzech połączeń zrezygnował norweski przewoźnik Norwegian – w zamian uruchomił jednak osiem nowych tras.
Dużo mniejszy ruch na tablicy rozkładów spowodowały działania przewoźników tradycyjnych. Uruchomili oni siedem nowych połączeń, a zrezygnowali z obsługi dziewięciu (z tego cztery trasy zamknął LOT). SAS i British Airways uruchomiły po trzy nowe połączenia, Lufthansa – jedno. Sas zrezygnował z kursowania na dwóch trasach, BA – na jednej.
– Tani przewoźnicy szybciej reagują na potrzeby rynku – ocenia Piotr Pietrzak, rzecznik Krakowskiego Portu Lotniczego. – Optymalizują siatkę połączeń, likwidując trasy, które przynosiły im straty. Tymczasem tradycyjni przewoźnicy chcą przyzwyczaić do siebie klientów i utrzymują trasy, które niekoniecznie obsługują samoloty wypełnione w 100 proc. – dodaje.
Tradycyjne linie wolniej też podejmują decyzję o uruchomieniu nowych połączeń. – Najpierw zwiększają częstotliwość na trasach już obsługiwanych – mówi Tomasz Kloskowski, wiceprezes portu gdańskiego. Jak zaznacza, zwiększenie połączenia z jednego do dwóch dziennie przez linię tradycyjną często daje portowi więcej nowych klientów niż uruchomienie przez czterech tanich przewoźników nowych tras, z których każda będzie obsługiwana raz w tygodniu.
Większość zlikwidowanych połączeń była obsługiwana z Warszawy i Krakowa, ale i z tych dwóch miast, obok Katowic i Gdańska, uruchomiono najwięcej nowych tras.
– Z Warszawy w grudniu 2007 roku można było polecieć do 90 miast, w tej chwili 33 przewoźników oferuje 100 połączeń – mówi Jakub Mielniczuk, rzecznik Polskich Portów Lotniczych. Pasażerowie z Krakowa mogą skorzystać z usług 23 przewoźników. – Od wtorku, kiedy JetAir uruchomi loty do Berlina, z Krakowa będzie można dostać się do 41 portów lotniczych – mówi Piotr Pietrzak.
Największy wybór połączeń regularnych oferują węgierski Wizzair (68 połączeń z Polski) i Ryanair (obsługuje 50 tras do i z Polski).
W 2007 r., jak wynika z danych ULC, polskie porty lotnicze obsłużyły w sumie 19,14 mln osób. Zgodnie z wstępnymi szacunkami władz lotnisk w tym roku, mimo kłopotów branży związanych z wysoką ceną ropy, ma im przybyć ok. 25 proc. nowych pasażerów.
Źródło: Rzeczpospolita
Komentarz redakcji: w artykule znajduje się informacja, że trwale zniknęły loty z Łodzi do Shannon, jednak w rzeczywistości to połączenie wróciło.
|