Rada nadzorcza MPL Balice rozpisze dziś konkurs na jego prezesa. Mimo zapowiedzi nie uda się raczej odpolitycznić spółki. A Balice potrzebują prezesa z doświadczeniem w prowadzeniu dużych inwestycji, kontaktami międzynarodowymi i wizją rozwoju
Lotnisko przez ostatnie lata wyrosło na najważniejszą publiczną firmę w naszym regionie. Jego rozwój był szczególnie widowiskowy - w krótkim czasie z poziomu pół miliona port zaczął odprawiać trzy miliony pasażerów rocznie - i dotyczył niemal każdego mieszkańca Małopolski.
Ten rozwój się jednak zatrzymał - kwiecień 2008 był od 2002 r. pierwszym miesiącem, w którym w stosunku do poprzedniego ruch był mniejszy (o prawie 10 tys. pasażerów). Dla polityków centralnych (Balicami zawiadują nadzorowane przez Ministerstwo Infrastruktury Polskie Porty Lotnicze, które mają większość udziałów w MPL) i samorządowców (drobne udziały w lotnisku mają województwo małopolskie oraz gminy Kraków i Zabierzów) pojawił się koronny argument za odwołaniem nominowanego przez PiS prezesa Kamila Kamińskiego. Spekulacje o terminie wymiany zarządu Balic pojawiają się zresztą od jesiennych wyborów parlamentarnych. Budującą nowością w tych dywagacjach były mocne deklaracje polityków PO o odpolitycznieniu funkcji prezesa portu.
- Skończył się czas, w którym skokowy rozwój zapewniały marka Krakowa i nasze wejście do UE. Teraz potrzeba osoby z podejściem biznesowym, która lotniskiem będzie zarządzać jak nowoczesną firmą. Będzie konkurs na prezesa - zapewniał Kazimierz Czekaj, radny wojewódzki Platformy.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie usług łowców głów, ale w publicznych spółkach konkurs gwarantuje niezależność. Polityka nie może wtrącać się do gospodarki - zapewniał wojewoda małopolski Jerzy Miller.
Obaj panowie mają rację, choć niewiele z tego wynika. Bo odpolitycznienie lotniska już dziś jest karykaturą, a składa się na to kilka spraw. Paradoksalnie Kamiński, któremu kończy się kadencja, wcale nie miał kiepskich wyników i mimo politykowania odblokował lotnisko po kiepskim poprzednim zarządzie. Ten poprzedni zarząd chce w tym konkursie do Krakowa wrócić i ma poparcie części polityków! Sam konkurs rozpisze zaś rada nadzorcza, która też w swoim gronie go rozstrzygnie! Wszystko więc wskazuje, że będzie tak jak zwykle...
Tymczasem skala działalności lotniska powinna wymusić na właścicielach firmy zaproszenie do grona oceniających kandydatów na prezesa międzynarodowych ekspertów czy firmy headhunterskie. Właściciel powinien zachęcić do startu w konkursie lotniczych fachowców nie tylko z Polski. Balice potrzebują bowiem prezesa z doświadczeniem w prowadzeniu dużych inwestycji, ze świetnymi kontaktami międzynarodowymi i ambitną wizją rozwoju portu, być może w oparciu o umowę z innym europejskim lotniskiem.
Ten konkurs tego nie gwarantuje, mimo że pojawiają się w jego kontekście także nazwiska wartościowych menedżerów. Rozstrzygnięcie planowane jest na koniec czerwca, a na giełdzie kandydatów są już m.in. (wymieniam alfabetycznie): Wiesław Mardosz (szef lotniska w Rzeszowie, były prezes LHC), Zbigniew Sałek (wiceprezes lotniska we Wrocławiu, były prezes PPL), Ryszard Zębala (szef portu w Radomiu, były wiceprezes Balic)... Rada w konkursie ma wybrać też dwóch członków zarządu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków |