Pod koniec maja rozstrzygną się losy przynoszącej straty taniej linii lotniczej Centralwings należącej do PLL LOT. Po tym jak w 2007 r. przewoźnik odnotował blisko 73 mln zł straty, pojawiły się nawet informacje o możliwym zamknięciu firmy. Operacja miała polegać na zlikwidowaniu tanich połączeń lotniczych i ograniczeniu działalności firmy wyłącznie do obsługi czarterów - pisze "WSJ Polska".
A do tego LOT nie potrzebowałby osobnej spółki - czartery narodowy przewoźnik mógłby swobodnie obsługiwać sam.
Jednak jak udało się ustalić "WSJ Polska", obecnie ten wariant rozwiązania sytuacji jest mało prawdopodobny. Zarząd LOT rozważa bowiem nie tylko pozostawienie Centralwings, ale jego wzmocnienie. Do przeżywającej problemy finansowe taniej linii lotniczej może zostać włączony Eurolot, który oferuje loty na krajowych i bliskich europejskich trasach. "Koncepcji jest wiele. Tą także bierzemy pod uwagę. Wciąż analizujemy różne warianty. To, który z nich ostatecznie wybierzemy, ujawnimy dopiero w trzeciej dekadzie maja" - twierdzi Dariusz Nowak, prezes PLL LOT.
Eksperci w ocenie nowego planu dla Centralwings są podzieleni. "To nie jest trafiony pomysł. Deficytowe loty krajowe nie poprawią wyników finansowych Centralwings, a jedynie je pogorszą, tym bardziej że problemem obu marek jest brak wystarczającej floty do obsługi tras" - uważa prof. Elżbieta Marciszewska z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. Według niej, najlepszym rozwiązaniem dla Centralwings byłoby skoncentrowanie działalności wyłącznie na ruchu czarterowym. "Zwłaszcza że coraz częściej słychać o tym, że biura turystyczne nie nadążają z obsługą popytu na swoje usługi" - dodaje Marciszewska. Podkreśla, że połączenie lotów krajowych z niskokosztowymi ma sens jedynie na większych geograficznie obszarach - taki model zastosowano np. w Air Asia.
Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk, jest jednak odmiennego zdania, chwali pomysł: "Połączenie tych działalności przyniesie narodowemu przewoźnikowi same korzyści. Firma nie będzie dublować kosztów działalności. Poza tym połączenie będzie korzystne operacyjnie, ułatwi np. wymianę załóg" - przekonuje Sałek.
Plan połączenia firm ułatwi też konieczną wymianę użytkowanej floty. W przypadku Eurlot chodzi o czternaście ATR-ów. Ale to nie jedyny flotowy problem narodowego przewoźnika. Jak ustalił "WSJ Polska", w ubiegłym miesiącu flota przewoźnika uszczuplona została o dwa Boeingi 767-200. Na te samoloty wygasły umowy leasingowe. Obydwie maszyny LOT będzie eksploatował jeszcze tylko do jesieni. Później samoloty ma przejąć Mexicana Airlines. Do końca roku wygasną też umowy leasingu kilku Boeingów 767-300 oraz 737.
Problem jest poważny. Wciąż nie wiadomo, kiedy przewoźnik otrzyma zamówione parę lat temu nowoczesne Boeingi 787 Dreamliner. To te samoloty mają docelowo zastąpić 767. Do tego czasu LOT jest skazany na łatanie dziur. I jak udało się ustalić "WSJ Polska", tak właśnie robi. Zarząd przewoźnika w zamian za dwa utracone 767-200 planuje pozyskać przynajmniej jednego 767-300. Projekt umowy leasingowej na tę maszynę czeka już tylko na podpis prezesa.
źródło - Dziennik.pl |