8,3 mln zł — do takiej straty na przygodzie z przewoźnikiem przyznał się windykator. W poniedziałek jego kursu spada do najniższego poziomu w historii.
Cash Flow poinformował w nocy ze środy na czwartek, że zawiązał kolejną rezerwę 3,3 mln zł na całkowitą utratę wartości należności od walczącego o przetrwanie przewoźnika lotniczego Prima Charter. Do lutego był jego udziałowcem. Rezerwa obciąży wynik za rok 2007. „Puls Biznesu” już w październiku poinformował jako pierwszy, że Cash Flow ukrywa przed inwestorami rzeczywistą sytuację w Primie Charter.
Cash Flow napisał w komunikacie 30 kwietnia, że „w wyniku działań operacyjnych” uzyskał informacje od członka zarządu Primy wskazujące na niepowodzenie rozpoczętego na początku roku przez prezesa czarterowej spółki Krzysztofa Szymańskiego programu naprawczego z udziałem mniejszościowych udziałowców. Giełdowa firma twierdzi, że zarząd Primy składa wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej.
W razie jej ogłoszenia Cash Flow chce zgłosić syndykowi swoje roszczenia. Ocenia jednak, że majątek przewoźnika jest zbyt niski, by spłacić wierzycieli, w tym pokryć choćby część należności wobec giełdowego windykatora.
Cash Flow już wcześniej utworzył 1,5 mln zł rezerwy na należności od Primy. Obciążyły one wynik za czwarty kwartał. Wszystkie rezerwy z tytułu inwestycji oraz 3,5 mln zł straty na sprzedaży udziałów Primy obciążają wynik finansowy giełdowej firmy za 2007 r. Po uwzględnieniu tych rezerw zarząd ocenia, że wynik spółki za rok ubiegły wyniesie 201 tys. zł.
Kurs spółki, po raz pierwszy w historii, osunął się w poniedziałek poniżej 5 zł.
źródło - Puls Biznesu |