TANIE PRZELOTY, TANIE LOTY, TANIE LATANIE, BILETY LOTNICZE - Tradycyjne i tanie linie lotnicze

 Opcja przelotu:
lot bezpośredni
w jedną stronę
wszystkie linie
tylko tanie linie


 Wylot z:      wybierz z atlasu
 
 
{kod}{nazwa}
 Przylot do: wybierz z atlasu
 
 
{kod}{nazwa}
 Data wylotu:
  Kalendarz - wylot


 Data powrotu:
  Kalendarz - powrót

 

 Pasażerowie:
  dorosłych
  dzieci (2-11 lat)
  niemowląt (0-2 lata)
 

 
ukryj wyszukiwarkę lotów

   Z nami odlecisz | Bilety lotnicze na tanie loty
Startuj z Pasazer.com
Suskrybuj:  Mutacje:  angielskarumuńskabułgarska
strona główna
strona główna
   INFORMACJE    PRZEGLĄD PRASY    OPINIE    ROZKŁAD LOTÓW    LINIE LOTNICZE    LOTNISKA    TRANSFERY    HOTELE
 LOGOWANIE
Login
Hasło
Zapamiętaj
Zarejestruj się
Przypomnij hasło
 OSTATNIO NA FORUM

nawet fajna ta wizualizacja tego miejskiego terminala na stronie lotniska.....
szot

Dziecinada z tymi ,bazami'. Zupełnie jak z tą 'tarczą'. Jak połączą jedno z...
jsg

czym się przejmujecie,nie polatają 6 tygodni i wrócą....nawet jakby krk i r...
linkinpark

4tech: ale kultura latania powoli powstaje. A te podawane przez Ciebie 80% ...
mimis

4tech:lecę z nim,sprawdzałem ceny do DUB i STN na wakacje zawsze te kirunki...
linkinpark

przejdź do forum
 MULTIMEDIA
Pasażer
multimedialny
 GOŚĆ: Wanda Brociek
wszyscy goście
 RAPORT
Wszystko o bagażu
 KADRY
Informacje kadrowe
 CIEKAWOSTKI
Śmieszne
i ciekawe...
 BIULETYN PASAZER.COM
Podaj adres e-mail:
 INFORMATOR
Masz newsa?
Poinformuj nas
 SŁOWNIK
Latanie
od A do Z
 ARCHIWUM
Archiwum serwisu
 AKCJA 2+2=4!
O ostateczną
cenę biletów
 TWOIM ZDANIEM
Oceniaj linie
lotnicze
 OBLATYWACZ
Oblatywacz Pasazer.com
 RZECZPOSPOLITA
Pasażer z
Rzeczpospolitą
 LĄDUJEMY W...
Pasazer.com
na lotniskach
Book Hostels Online Now

 pasazer.com>artykuły> Kryzys w lotnictwie? Jaki kryzys?...

 PRZEGLĄD PRASY
Kryzys w lotnictwie? Jaki kryzys?
(2008-05-05/dodał: Mariusz Miśkiewicz)
czytano: 676 razy
 NEWSLETTER
Zapisz się do biuletynu.
Podaj adres e-mail:

Linie lotnicze na całym świecie narzekają na kryzys gospodarczy, horrendalne ceny paliw, spadek zysków, często wręcz straty. A Emirates znów mają rekordowy zysk i zwiększają flotę. Jak to się robi? Z Timem Clarkiem, prezesem Emirates Airlines, rozmawia Danuta Walewska.

Tim Clark: Nam też rosną koszty, ale złagodziliśmy to większymi przychodami. W 2007 r. mieliśmy rekordowy przyrost liczby pasażerów i wielkości cargo.

Na ile pomaga to, że waszą bazą jest Dubaj, gdzie paliwo jest tańsze niż np. w Europie?

Płacimy za paliwo drogo, bardzo drogo. Tyle samo co każda linia tankująca w Dubaju. Dzisiaj 30,6 proc. naszych kosztów to właśnie paliwo. W tym roku zaksięgowaliśmy ceny ropy na poziomie 101 dolarów za baryłkę, ale wygląda na to, że może to być nawet 130 dolarów.

Nie ma pan wrażenia, że Dubaj jako port przesiadkowy jest już zbyt tłoczny i może się stać barierą waszego rozwoju?

Na lotnisku Jebel Ali planowana jest budowa nowego terminalu i sześciu nowych pasów startowych. Będzie miejsce dla wszystkich. Chociaż to prawda, dla naszych pasażerów najatrakcyjniejszym celem podróży jest właśnie sam Dubaj. Tutaj przywozimy połowę pasażerów, którzy wysiadają z naszych maszyn. W latach 80., kiedy Emirates dopiero startowały, Dubaj był traktowany jako punkt przesiadkowy. Teraz to się zmienia. Wtedy jeszcze nie mieliśmy globalnych ambicji, ale im dalej lataliśmy, tym bardziej były widoczne przepływy ruchu pasażerów. Odkryliśmy np. ogromne zainteresowanie połączeniami Afryka – Chiny i skorzystaliśmy z okazji. Możemy także bezpośrednio przewozić pasażerów z Azji do Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj największe zagęszczenie ruchu lotniczego jest już na Wschodzie, a nie, jak było kiedyś, nad Atlantykiem.

O sukcesach decyduje również serwis. Pierwsi wprowadziliśmy na pokłady telewizję, a pasażerowie klas biznes i pierwszej przywożeni są na lotnisko naszymi limuzynami.

W klasie turystycznej Emirates serwis jest lepszy niż u konkurencji. Czy opłaca się dbać o tę grupę pasażerów, skoro i tak samoloty są pełne?

Są pełne, bo o to dbamy. A tylko 30 proc. naszych przychodów pochodzi z klasy biznes i pierwszej. 70 proc. – z ekonomicznej. Gdybyśmy o nich nie dbali, wozilibyśmy powietrze z tyłu samolotu. Kiedy polecimy do Polski, nasze komputery zrobią dokładne wyliczenie, jaka powinna być konfiguracja miejsc w samolocie. Kilkanaście lat temu mój przyjaciel z British Airways powiedział, że chce bardziej zadbać o klasę biznes. Postanowił wydłużyć odstęp między fotelami kosztem klasy turystycznej, bo nie chce mieć w samolocie „młodzieży z plecakami”. Pomyślałem wtedy: bardzo ci dziękuję, nikt mi bardziej nie pomógł. Moje córki podróżują z plecakami i wiem, co dla nich się liczy. Wiem także, co oznacza lojalność takich pasażerów.

Czy myślał pan o tym, że niedługo Emirates mogą się stać największą linią na świecie?

To nie ma dla mnie znaczenia. Nigdy nie zdecydowałbym się na taką ekspansję, która spowodowałaby spadek zysku. Dzisiaj jesteśmy na trzecim miejscu i też nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ale rzeczywiście w 2020 roku powinniśmy mieć 300 maszyn, a to może oznaczać, że staliśmy się największym długodystansowym przewoźnikiem na świecie. Ale to nie zależy ode mnie. O przyszłości Emirates zdecyduje właściciel.

Jeśli nie będzie chciał tak wielkiej ekspansji?

Jeżeli będzie miał inną wizję, nie skorzystamy z Jebel Ali, ograniczymy liczbę samolotów, ale i tak będą latały po całym świecie. Tyle że rząd Dubaju nigdy nie wtrącał się do tego, jak robimy biznes. Naszym zadaniem było rozwijać się i przynosić zysk. I tak jest. Nie dostajemy także subsydiowanego paliwa ani gwarancji bankowych na zakup maszyn.

Kiedy rozmawia się o Emirates z przedstawicielami władz Dubaju, wyraźnie mówią, czego oczekują od linii. Na przykład żebyście latali do Polski?

Władze chcą, abyśmy latali tam, gdzie jest rynek, a decyzje podejmowane są na podstawach biznesowych, a nie politycznych. Nigdy nie usłyszeliśmy, że powinniśmy gdzieś latać, bo byłoby to wskazane ze względów politycznych. Jednak minister gospodarki powiedział to pani, bo wiedział, że mamy zamiar otworzyć trasę do Warszawy. I zrobimy to, kiedy producenci dostarczą nam odpowiednie maszyny. Ale Airbus opóźnił dostawy o dwa lata i moje środkowoeuropejskie plany niestety muszą poczekać. Polska to doskonały rynek. Już teraz szybko się rozwija. Ale Emirates nie polecą tam, jeśli nie będzie zysku.

Kiedy dostaniecie maszyny?

Mam zapewnienie, że do końca tego roku otrzymamy cztery A380, a w marcu przyszłego roku jeszcze jedną sztukę. Potem kolejnych 12 w ciągu następnych 12 miesięcy. Pierwsze będą latały na trasach Dubaj – Nowy Jork, Dubaj – Sydney i Dubaj – Londyn. Następne do Chin, bo mamy na tych trasach sprzedanych ponad 90 proc. miejsc. Razem kupujemy 58 superjumbo, a gdyby nie było opóźnień w ich dostawach, w naszych barwach dzisiaj latałoby 17 takich maszyn.

Rok temu, kiedy wiadomo było, że Airbus nie zdąży na czas z dostawami, zastanawiał się pan nad żądaniem odszkodowania ze strony producenta. Czy teraz już wiadomo, ile to będzie?

W naszym bilansie rocznym, który wczoraj przedstawiliśmy, jest suma 110 mln dol. odszkodowań za niewykonanie kontraktów przez partnerów. Większość tej kwoty to pieniądze Airbusa. Mogę tylko dodać, że brak A380 obniża nasze dochody o 10 – 13 proc. rocznie, a superjumbo A380 był dla nas najważniejszym punktem odniesienia w strategii wzrostu, jaką przygotowaliśmy dwa lata temu. Jak dotychczas wszystkie cele finansowe i przewozowe zrealizowaliśmy w terminie i musieliśmy rozwijać się bez zwiększenia podaży miejsc, jaką umożliwiłby nam A380. Dlatego zamówiliśmy dodatkowe boeingi B777. Wszystko jest w naszym raporcie rocznym, który jest jawny, mimo że Emirates nie są przecież firmą notowaną na giełdzie i działającą według jasnych zasad. To nie dotyczy na przykład Alitalii, która po raz kolejny musi być ratowana przez rząd.


Do Warszawy trochę później

Warszawa po Kopenhadze, a potem jeszcze Kijów – taka jest europejska strategia rozwoju arabskiej linii Emirates.Otwarcie połączenia ze stolicą Polski przesunęło się jednak z 2008 na 2009 rok, a może i później. Na trasie Warszawa – Dubaj samoloty mają latać raz dziennie. W pierwszym roku prognozy mówią o przewiezieniu 200 tys. pasażerów. 80 proc. lotów to ruch tranzytowy. Kolejnym miastem europejskim interesującym dla Emirates jest stolica Ukrainy – Kijów. Na razie to połączenie obsługiwane jest przez ukraiński Aerosvit. Tegoroczna prognoza Emirates przewiduje przewiezienie ok. 40 tysięcy pasażerów z Polski z przesiadką w Hamburgu lub Frankfurcie. To znacznie więcej niż to, na co liczy rocznie LOT na trasie Warszawa – Pekin. – Te plany jednak musiały ulec zmianie, ponieważ Emirates nie otrzymała na czas A380, więc musi wykorzystywać na innych trasach maszyny, które mogłyby obsługiwać trasę polską – mówi Marek Sławatyniec, przedstawiciel Emirates w Polsce. Dodaje, że dla pasażerów zwłaszcza z północnej Polski interesujące okazało się również połączenie Emirates na trasie Hamburg – Nowy Jork.

Wczoraj Emirates podały wyniki za 2007 r. Linia odnotowała rekordowy zysk – 1,36 mld dol., i to mimo wzrostu kosztów paliwa o 0,5 mld dol. Przychody wyniosły 10,8 mld dol., o 32,3 proc więcej niż rok wcześniej. Linia przewiozła 21,2 mln pasażerów, o 3,7 mln więcej niż rok wcześniej.


Źródło - Rzeczpospolita



 PRACA W LOTNICTWIE
Oferty pracy
w branży
 BILETOWNIK
Kup i sprzedaj
bilety z 2 ręki
 PROMOCJE
Oferty promocyjne
 POMOCNIK
Znajdziemy
dla Ciebie lot
 ROZKŁAD LOTÓW
Wszystkie
tanie loty
 NOWE POŁĄCZENIA
Sprawdź
nowe loty
 PRZEWODNIKI
Przeczytaj zanim polecisz...
 PRZYDATNE RADY
Ważne przed lotem
 KALKULATOR LINII
Wszystkie opłaty
dodatkowe
 OPŁATY W BILECIE
Porównaj opłaty
linii lotniczych
 RENT-A-CAR
Wypożycz auto
zagranicą
 UBEZPIECZENIA
Ubezpiecz się
przed podróżą
 PŁAĆ KARTĄ ZA BILETY
Oferta kart
płatniczych
 BLOGI PASAZER.COM
Klaudia Kostka:
Porady dla Pasażera
Tomasz Dominiak:
Efekt Ryanaira
wszystkie załóż bloga
 
   

2004-2008 © • Pasazer.comReklamaWspółpracaDla prasyMediaMapa serwisuKontakt




Zewnętrzny system wymiany linków:

  odżywki grypa buy levitra skateshop rowy