Wkrótce w LOT mają zapaść decyzje w sprawie przyszłości Centralwings, spółki zależnej narodowego przewoźnika. Z wstępnych analiz wynika, że koszt likwidacji tanich linii byłby zbyt dotkliwy dla LOT.
Ze wstępnej wersji analizy, jaką zlecił zarząd LOT, wynika, że koszt likwidacji spółki byłby zbyt wysoki i mógłby przeszkodzić w debiucie giełdowym narodowego przewoźnika. Według nieoficjalnych informacji, tylko wypowiedzenie umów leasingowych na samoloty to wydatek ponad 200 mln zł. W grę wchodziłyby także koszty związane z wypowiedzeniem umów z biurami podróży (w ramach części czarterowej) - informuje "puls Biznesu".
- Nie ma jeszcze żadnej analizy. Różne warianty, które przygotowywane są na zlecenie zarządu, będziemy omawiać na radzie nadzorczej w czerwcu. O wszystkim jednak zdecydują liczby - podkreśla w dzienniku Jacek Kseń, przewodniczący rady nadzorczej.
Dariusz Nowak, prezes LOT, dodaje, że całościowa analiza będzie gotowa jeszcze w maju. - Na tym etapie przygotowań trudno wyrokować, jakie zapadną decyzje - mówi w "PB" Dariusz Nowak.
W LOT rozważa się także opcję przejęcia przez spółkę matkę dochodowej czarterowej części działalności.
Od ogłoszenia fatalnych wyników finansowych z 2007 r., ujawniających stratę ponad 73 mln zł, Centralwings przystąpił do wcielania w życie planu naprawczego. Polega on na ostrych cięciach w przewozach regularnych. W planie minimum, który rada nadzorcza przewoźnika przyjęła pod koniec marca, pozostało ich jedynie 17. Linie ogłosiły zawieszenie lotów ze Szczecina i Katowic. Na liście minimum pozostawiono 17 najbardziej rentownych połączeń: z Warszawy (5), Gdańska (3), Krakowa (7) i po jednym z Wrocławia i Poznania (do Rzymu) - przypomniał dzienik.
Spółka wprowadza też oszczędności w administracji, łącząc m.in. działy sprzedaży i marketingu, a także redukując część etatów w służbach naziemnych.
źródło - Puls Biznesu |